24     Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona     : Super Supery Ressurection


Natalia " Lady " Krzyżaniak
Zbigniew " EMILL " Pławecki


Zapraszamy na kolejną porcję rozrywki, którą dostarcza Wam jak zwykle niezawodna Tow. Lady. Jednocześnie wzywam wszystkich czytelników do wytężenia nieco poczucia humoru i nadsyłania nam prawdziwych, Superowych Superów. Śmieszne wiersze, przekręty, variacje, początki, końce, środki, tyły, boki... Przyjmujemy wszystko :]



Mąż wraca od lekarza i mówi, że zostały mu tylko 24 godz. życia. Kocha się więc z żoną, wspaniale, namiętnie. Po kilku godzinkach mąż ponownie przytula się do żonki i mówi:
- Może jeszcze raz kochanie... pozostało mi tylko 16 godzin...
Żonka coś tam odburknęła, ale nic z tego. Ponownie za kilka godzin ta sama sytuacja, ale żonka nie daje za wygraną, tłumacząc mu, że dopiero co się kochali. Po następnych kilku godzinach, on znów usiłuje przytulić się i prosi:
- No... może tym razem kochanie... pozostało mi tylko 4 godziny...
Na co żonka już zirytowana tym jego marudzeniem, odwraca się i mówi:
- Słuchaj... ja muszę rano wstać do pracy, a ty nie


W małżeńskim łożu namiętna scena erotyczna, nagle rozlega się głośne pukanie do drzwi wejściowych.
Przerażona kobieta krzyczy:
- Jezus Maria, to mąż!
Mężczyzna nie zwlekając wskakuje pod łóżko. Po dłuższej chwili absolutnej ciszy wyczołguje się spod łóżka, siada na jego skraju, wzdycha, ociera pot z czoła i mówi:
- Eh, widzisz żono, oboje mamy zszarpane nerwy

W szpitalu leży nieprzytomny mężczyzna, przy nim siedzi troskliwa żona. W pewnym momencie chory budzi się, patrzy na żonę i pyta:
- Byłaś przy mnie zawsze, kiedy spotykało mnie jakieś nieszczęście, prawda?
- Tak, kochanie.
- Byłaś przy mnie, kiedy mnie z pracy wywalili?
- Tak, kochanie.
- A gdy moja firma zbankrutowała, też przy mnie byłaś?
- Tak, kochanie.
- A gdy nam się chałupa spaliła?
- Też przy tobie byłam, kochanie.
- Teraz, gdy miałem ten cholerny wylew, też przy mnie jesteś?
- Tak, kochanie.
- Wiesz co? Ty mi przynosisz pecha!

Przychodzi pijany student na egzamin z matematyki i pyta profesora, czy może zdawać, jeżeli jest pijany. Egzaminator był litościwy, więc stwierdził, że nie ma sprawy. Na rozgrzewkę kazał studentowi narysować sinusoidę.
Student wziął kredę, podszedł do tablicy i narysował piękną sinusoidę.
Egzaminator powiedział:
- No widzi Pan, jednak Pan umie.
Na to student:
- Niech Pan poczeka, to dopiero układ współrzędnych

Student na egzaminie ma przedstawić 3 zalety mleka matki. Siedzi i myśli. No i wymyślił:
- Po pierwsze jest w 100% naturalne. Po drugie - jest ciepłe (nie trzeba podgrzewać)...
... i w tym momencie zabrakło mu inwencji. Siedzi, siedzi a czas leci. Profesor ma już oceniać, a student w ostatniej chwili wpada na genialny pomysł:
- A po trzecie - ma świetne opakowanie..

Przychodzi facet do lekarza i oznajmia
- Panie doktorze ja umiem latać
Lekarz patrzy na człowieka i odpowiada:
- Fascynujące, wie pan mam takiego znajomego, on chętnie pana posłucha.
- Widzę, że pan mi nie wierzy, więc panu pokażę. Musi pan mieć dowód.
Lekarz przestraszony biegnie do okna by powstrzymać pacjenta, który otwiera okno i skacze. Doktor wychyla się i spodziewa się ujrzeć na ziemi wielką plamę. Słyszy z góry:
- I co mówiłem panu, że umiem latać. Niech pan spróbuje.
Lekarz myśli "No skoro on może, to i ja potrafię". Stanął na parapecie, wykonał krok w przód, spadł i została z niego mokra plama. A pacjent z powietrza patrzył na całe zdarzenie i rzekł:
- Kurde, jak na anioła stróża niezły ze mnie skurwiel.

ranking skutecznych adwokatów z łodzi Na lekcji plastyki pani zadaje dzieciom zadanie domowe - każde dziecko ma wymyśleć oryginalną nazwę koloru. Jasiu wraca do domu i myśli nad kolorem. Wpada na akwamaryn, ale myśli sobie "Może źle wybrałem? Zadzwonię do Małgosi" okazało się że Małgosia wymyśliła też akwamaryn. Jasiu ponownie myśli nad kolorem i wymyśla lazurowy, ale dzwoni do Jacka, by się upewnić czy on nie ma tego samego. Okazuje się, że Jacek też wymyślił Lazurowy. Jasiu wraca do myślenia nad kolorem - myśli, myśli, cała noc już zleciała, zbliża się pora wyjścia do szkoły. W końcu wpada na krwistą czerwień. Lekcja plastyki - pani zaczyna odpytywać dzieci. Wtem nagle dyrektor wprowadza czarnoskórego ucznia. Dyrektor przedstawia ucznia, a pani od plastyki każe zająć mu miejsce, po czym zwraca się do niego:
- Ja wiem, że nie jesteś przygotowany, ale gdybyś miał wymyślić kolor to jaki by to był? Chłopak popatrzył na siedzącego obok Jasia, który cały czas powtarzał sobie "krwista czerwień", by nie zapomnieć. Czarnoskóry chłopiec powiedział głośno "Krwista Czerwień". Wtedy Jasiu wstał zdenerwowany i powiedział: " To ja siedzę całą noc i wymyślam krwistą czerwień a ty mi ją papugujesz? Ty... ty..... Jebany czarny"

Przyszła pewnego razu policja do bacy. Jeden z policjantów mówi:
- Baco, musimy Cię zamknąć, bo pędzicie bimber.
- Skąd wicie? - zdziwił się baca.
- Bo znaleźliśmy u was w stodole aparaturę do pędzenia bimbru - wyjaśnił mu drugi policjant.
Na to baca:
- To zamknijcie mnie za gwałt, przeca aparaturke tyż posiadom.
Wpada do biura Kowalski, tak jak go Pan Bóg stworzył, na głowie kapelusz, w ręku teczka.
Kierownik krzyczy:
- Czyście Kowalski zwariowali, nago do pracy?!
- Panie Kierowniku, bo to było tak: byłem na balandze u mojej znajomej.
W pewnym momencie gaśnie światło i słychać hasło "krawaty na żyrandol" - światło się zapala, wszystkie krawaty na żyrandolu. Gaśnie światło, hasło "Panie do naga". Zapala się, wszystkie Panie nago. Znowu gaśnie światło, hasło "Panowie do naga". Zapala się, Panowie nago. Gaśnie po raz kolejny, hasło "Panowie do roboty..." No to złapałem teczkę i kapelusz i przybiegłem.

Facet lekko na bani wraca do domu. Żona od razu z tekstem: pijak! Tylko wódka ci w głowie.. Facet sięga do kieszeni, wyciąga kartkę i mówi:
- OK, przyniosłem test, zara zobaczymy jaka ty obeznana i kulturalna jesteś!
Żona:
- Zobaczymy, czytaj.
-Taaak, pytanie pierwsze. Podaj jakieś dwie waluty
- Heh, no chociażby dolar i euro
- Dobra, podaj dwa typy środków antykoncepcyjnych
- Jejku, mogę ci co najmniej 10 podać
- Wierze. Pytanie trzecie. Podaj mi 2 rzeki w Islandii... Milczysz? Wiedziałem! Oprócz szmalu i seksu, żadnych zainteresowań!

Ktoś zapukał do burdelu. Burdel-mama otworzyła drzwi i zobaczyła raczej schludnego, dobrze ubranego i w przeszło średnim wieku mężczyznę.
- W czym mogę pomóc? - spytała.
- Chce się widzieć z Vanessą! - odparł gość.
- Proszę pana, Vanessa jest jedną z najdroższych panienek. Być może jakąś inną...
- Nie! Musze zobaczyć Vanessę! - zażądał gość.
Vanessa podeszła do niego i powiadomiła go, że żąda $1000 za wizytę. Mężczyzna bez wahania sięgnął do kieszeni i podał jej dziesięć $100 banknotów. Oboje poszli do pokoju na górę, na godzinkę... Następnej nocy przyszedł znowu i zażądał Vanessy. Wyjaśniła mu ona, że bardzo rzadko zdarza się tutaj, żeby ktoś wracał drugą noc z rzędu... i że nie może dać mu zniżki. Stawka pozostała ta sama, $1000. Mężczyzna znowu wręczył jej gotówkę i znowu poszli na pięterko...Kiedy przyszedł następnej nocy, nikt nie mógł uwierzyć. I znowu wręczył Vanessie gotówkę, i znowu poszli na pięterko... Kiedy minęła godzina, Vanessa spytała go.
- Skąd jesteś? Nikt wcześniej nie żądał moich usług trzy noce z rzędu...
- Z Filadelfii... - odparł mężczyzna.
- Naprawdę!? - odrzekła - Mam tam rodzinę...
- Tak, wiem... - odparł mężczyzna. - Twój ojciec umarł, a ja jestem adwokatem twojej siostry. Ona prosiła mnie, żebym Ci przekazał twoje $3000 spadku.
Morał z tej historyjki: - Niektóre rzeczy są w życiu pewne:
1. śmierć,
2. Opłaty/Podatki,
3. Wyruchanie przez adwokata

Słuchaj dziewczynko! - Ona nie słucha
przesuń wiec rękę od piersi do brzucha...
Uff ! Jak gorąco!
Buch! Jak gorąco?
Byle do nocy? Zrób to Jasieńku?
Jam to najdroższa! -Wiec wchodź pomaleńku!
I wszedł w nią powoli, jak żółw ociężale
Ruszył,- dwa razy, wolniutko, ospale
Szarpnęła się trochę, przyciągnął z mozołem
Nogami się zaparł o krzesło za stołem
I teraz przyśpieszył, i gna coraz prędzej
I dudni i stuka, łomoce i pędzi
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Klęczała wygięta w pozycji "na most"
A on w te szpareczkę, w ten tunel, w ten las
I spieszy się, spieszy by zdążyć na czas
Aż łóżko turkocze, i krzesło tez puka
A Jasiu tak stuka i stuka i stuka
Tak gładko, tak lekko, tak calem za cal
Wyjmował i wkładał ten narząd jak stal
A ona spocona, zziajana, zdyszana
Legła na plecach, uniosła kolana
Zdziwiona tym wszystkim, co się z nią dzieje
pyta się Jasia, pyta i śmieje
A skądże, a jakże, a czemu tak gnasz?
A co to to, jak to to, po co mi pchasz?
Ze wali, ze pędzi, ze bucha - buch buch!
Ach jakże, ach jakże ja lubię ten ruch!
I gna ja, i pcha ja i akcje swa toczy
I tłoczy ja Jasiu uroczy i tłoczy
Nagle świst!,
Nagle gwizd!
Buchnęło, -buch! I stanął już ruch
oj gdzie mi zniknąłeś! Chcę jeszcze Jasieńku!
Próbuje go znaleźć swą ręka po ciemku
A on już bez ducha, mały, skulony
Śpi nieboraczek, choć akt nie skończony
Wiec strzela biedna wokoło oczyma
dziwi się temu, co w ręce trzyma.
I płacze, narzeka na los swój niewieści.
I w końcu, ze złości już sama się pięści.
A Jasiu? Znal prawdy nieznane dla ludu
przeczytał "Wisłocką",- dokonać chciał cudu
Sądził, ze starczy ta szybkość, ten ruch
Technika, pozycja i owo "buch buch"
By dziewczę rozpalić do ognia białości
A ona pragnęła tez innej miłości
Miłości zawartej w spojrzenia iskierce
Wiec Jasiu, prócz kuśki - miej także i serce.



24     Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona     : Super Supery Ressurection